Ochrona gatunków

Biolodzy nie są jednak jednomyślni, czy decyzja, co trzeba przepchnąć przez owo wąskie gardło, powinna zostać podjęta na podstawie garstki najbardziej znanych gatunków postrzeganych jako zagrożone. „Jeśli chronimy ptaki i ssaki, to zapominamy o innych gatunkach mówi May. Sensowniejsza jest próba ocalenia jak największej części ewolucyjnego dziedzictwa.” O wiele wartościowsze od pandy czy białego nosorożca są gatunki reliktowe, np. hatterie (tuatary), duże gady podobne do legwanów zamieszkujące tylko kilka wysepek u brzegów Nowej Zelandii. Dwa gatunki hatterii to wszystko, co pozostało z grupy, która oddzieliła się od drzewa rodowego gadów tak dawno, że te żywe skamieniałości stanowią zarazem rodzaj, rodzinę, rząd, a nawet odrębną podgromadę. Woodruff, ekolog z University of California w San Diego, odwołuje się do fundamentalnej zasady. „Niektórzy z nas opowiadają się za przesunięciem nacisku z ochrony wytworów ewolucji na ochronę procesu, dzięki któremu powstały, czyli samej ewolucji pisze. Zapewni nam to najlepsze rozwiązanie problemu ochrony przyrody w ogóle.”